Kontakt z nami


E-mai: info@fundacjaprima.pl
Skype: fundacjaprima
Telefon: 533 034 000; 603 464 603

Basko

Informacje o pręgusie Basko otrzymaliśmy w marcu 2009 r. W wyniku zdarzeń losowych rodzina nie mogła się nim nadal opiekować, a znaleziony przez nich dom okazał się kompletną pomyłką, dlatego też zwrócili się o pomoc do fundacji. Basko był bardzo wychudzony, zapchlony, a przede wszystkim miał poważny uraz oka po wypadku komunikacyjnym, jakiemu uległ rok wcześniej. Mieszkał w przydomowej komórce z uwagi na konflikt z drugim psim rezydentem przebywającym w domu. Był zaniedbany nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, dlatego też był boksiem w naglącej potrzebie.

Po kilkunastu dniach, kiedy tylko zwolniło się miejsce w warszawskiej klinice, trafił pod opiekę fundacji. Po przeprowadzeniu diagnostyki: badań podstawowych, kardiologicznych i okulistycznych, stało się jasne, że nie uda się uratować oka. Basko cierpiał na woloocze, po doznanym urazie zostały zerwane wiązadła rogówki, która zrobiła fikołka i zablokowała wypływ płynów z oka. Stąd jego ogromne powiększenie, dwukrotnie przekroczone ciśnienie w gałce ocznej i ból, który pies z pewnością odczuwał. Oko było w 100% niewidzące z uwagi na jaskrę wtórną, która je dotknęła.

Basko bardzo dzielnie zniósł zabieg usunięcia gałki ocznej, kastracji i usunięcia brodawki na sutku. Za przyczyną sporej dawki przeżyć Basko stał się pupilem wolontariuszek, niezwykle przylepnym, domagającym się szczególnej uwagi i czułości. Źle znosił samotność w klinicznym kojcu, pozostawiony zawodził żałośnie, manifestując swoją „niedolę”. Poruszał ludzkie serce maślanym wyrazem jedynego oka, jakie mu pozostało. Malował w nim typowo bokserzy wyrzut – jestem taki biedny, zwróć na mnie uwagę, przyjdź, przytul i zostań.
Nie przypuszczaliśmy, że nasz bezoczny Basko, w mocno średnim wieku, z oszronionym pycholem, tak szybko znajdzie dom i że będzie to jeden z tych wyjątkowych domów, do którego chciałoby się oddać każdą psią sierotę.

Po 6 tygodniach pobytu pod opieką fundacji zamieszkał w nowym domu w Małopolsce. Mimo dolegliwości zdrowotnych, które co jakiś czas dopadają śleBaska (postępująca zaćma, nawracające zapalenia gardła), wiedzie od tamtej pory dobre i uśmiechnięte psie życie. Nam pozostały wspomnienia i ogromna satysfakcja.

Dzisiaj, 2 lata od adopcji Basko, tak wypowiada się na jego temat Darek – osobisty opiekun i równy kumpel Basko, któremu, zupełnie jak bokserom, nie brakuje poczucia humoru:
"Zaadoptowałem Baskudę, ponieważ chciałem adoptować płową suczkę. Niestety, wszystkie płowe suczki , o które pytałem, były natychmiast niedostępne, a tej biednej wybrakowanej pokraki nikt nie chciał i był dostępny „od ręki” czyli na „mrugnięcie jednym okiem”. Nie miałem innego wyjścia, tylko szybko powiedzieć sakramentalne „bierz go!”, żeby wolontariusze się nie rozmyślili, zwłaszcza że pies urodę ma nienachalną i na spacerach nie przytłacza mojej, co jest ogromnym plusem, ulgą i psychicznie rekompensuje mi horrendalne koszty i niebagatelny wysiłek fizyczny oraz manualny utrzymania tej sakramenckiej dziadygi. A teraz poważnie: zdecydowałem się na Baskudę bo ujął mnie pięknem i stateczną radością, jaką prezentował na zdjęciach. Zaadoptowałem i nie żałuję!"