Kontakt z nami


E-mai: info@fundacjaprima.pl
Skype: fundacjaprima
Telefon: 533 034 000; 603 464 603

Nero

Nero został znaleziony jako bezimienny pies przy jednej z firm na Śląsku. Wycieńczony, zapchlony, z problemami z chodzeniem trafił do schroniska. Po kilku tygodniach doszedł do siebie, jednak młodsze psy, z którymi dzielił boks, wyczuwały jego słabość - atakowały, odganiały od miski. Zabierając dziadka wiedzieliśmy, jak minimalne szanse ma na adopcję, nie potrafiliśmy jednak przejść obojętnie obok jego czułego spojrzenia wodzącego za człowiekiem. Nero okazał się bardzo inteligentnym psem o wspaniałym charakterze. Uwielbiał głaskanie, przytulanie, szukał okazji, aby być blisko człowieka. Trafił do hoteliku, gdzie miał zapewniony regularny kontakt z ludźmi, jednak każde zamknięcie w kojcu łamało serce opiekującej się nim kobiety - Nero wyglądał, jakby płakał, wtulał nos w kraty i odprowadzał ją wzrokiem...

Dzięki lekom na stawy Nero znów pokochał spacery. W swoim własnym tempie przemierzał ogród, jednak już po kwadransie wracał, kładł się obok opiekunki i podsuwał łeb do głaskania. Marzyliśmy, aby staruszek nie musiał spędzać zimy w kojcu, jednak telefon milczał - nikogo nie interesował tak leciwy pies... W końcu udało się ulokować Nero w domu tymczasowym, gdzie miał za towarzyszy dwa nieco młodsze psy. Niestety, nie dogadały się ze sobą i trzeba było staruszka zabrać...

Mniej więcej w tym czasie wydarzyła się tragedia. Zmarła młoda suczka, którą adoptowała rodzina z dzieckiem. Miała słabe serce i nie przeżyła prostego zabiegu medycznego... Kiedy ból po stracie nieco osłabł, państwo zaczęli zastanawiać się nad adopcją następnego psa. Obawiali się jednak reakcji córeczki, gdyby i jemu coś się stało. Tym bardziej przerażała ich perspektywa posiadania starszego psa. Historia Nero wzruszyła ich jednak na tyle, że po rozmowie z dzieckiem podjęli decyzję, że wezmą go przynajmniej na "tymczas".

"Tymczas" zakończył się podpisaniem umowy adopcyjnej. Po kilku tygodniach z Nero państwo nie wyobrażali już sobie, że mogliby go oddać. Urzekł ich jego łagodny charakter, czułość z jaką dopraszał się o pieszczoty i przytulał. Na krótkie i spokojne spacery ze staruszkiem mogła wychodzić pod ich okiem nawet dziewczynka, ucząc się jak postępować z psem. Państwo zarzekają się, że kolejnym psem, jakiego adoptują, na pewno będzie znowu staruszek. Na razie jednak cieszą się miłością Nero.