Kontakt z nami


E-mai: info@fundacjaprima.pl
Skype: fundacjaprima
Telefon: 533 034 000; 603 464 603

Zenit

Odkąd pamiętam w moim domu zawsze były psy, dlatego też uwielbiam te zwierzęta i kontakt z nimi. Kilka lat temu szukając psa dla siebie szukałem i czytałem o różnych rasach. Jako, że czynnie uprawiałem sport wybór padł na Huskyego. Niestety ze względu na studia poza domem musiałem zrezygnować i porzucić myśl o tym uroczym zwierzęciu. Studia się skończyły, zaczęło się życie zawodowe i chroniczny brak czasu. Tak minęło kilka lat.

Ostatnio myśli powróciły – tym bardziej, że czasu więcej dla siebie mam. Zacząłem więc szukać jakiegoś szczeniaka i tak trafiłem na stronę gdzie prezentowane są SH do adopcji ze schronisk, czy od ludzi którzy nie podołali wymaganiom rasy. Decyzja była natychmiastowa i jedyna słuszna – adoptuję psa, wbrew temu że wszyscy dookoła mówili iż dorosły pies już niczego się nie nauczy, że w schroniskach są psy stare, schorowane, agresywne i żebym sobie dał spokój. Nie dałem za wygraną i szukałem – szukałem psa z którym można codziennie pobiegać, pojeździć na rowerze, pełnego życia i energii. Po prostu szukałem psa dorosłego, ale stosunkowo młodego(2-3lata). Kilka psów przykuło mą uwagę i nawet już wybrałem. Wtedy pojawił się Zenit.

Początkowo w ogóle mnie nie zainteresował i omijałem jego ogłoszenie- 14letni pies… nie to nie dla mnie, nie tego szukam. Jednak kiedyś czytając jego wątek zadałem sobie sprawę, ze ten pies na zawsze pozostanie już w schronisku, że jego szanse na wyrwanie się z tego psiego piekła są znikome, że być może to jest jego ostatnia zima w życiu. Nie dawało mi to spokoju- dlaczego ktoś go porzucił, dlaczego oddał? Czy jego życie jest mniej warte niż Nasze? Czy stary pies nie zasługuje na odrobinę miłości, ciepła i opieki? Jak ja bym się czuł gdyby mnie ktoś na starość oddał do przytułku, gdzie byłbym tylko kolejnym podopiecznym? Myśli i pytania kłębiły się we mnie, nie dawały spokoju. Chcąc pokazać innym, a przede wszystkim samemu sobie, że nie utraciłem resztek człowieczeństwa, że nie jestem jednym z tych „zimnych” i obojętnych postanowiłem. Skontaktowałem się z osobą odpowiedzialną za adopcję Zenita i powiedziałem, że przygarnę psinę. W ten oto sposób staruszek dostał nowy dom, ciepły kąt, szanse na pogodną jesień swego pieskiego życia.

Zenit jest ze mną od jakiegoś czasu i to nie on, TO JA jestem szczęściarzem mając takiego towarzysza. Psiak jest takim jakiego chciałem- spokojny, ułożony, a zarazem szalony i wesoły. Gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, że 14 letni pies może dać tyle radości chyba bym nie uwierzył. Dzisiaj wiem jedno- jest na tym świecie wiele psów, wiele rzeczy które można kupić i tak po prostu mieć, ale nie można kupić jednego- szczęścia i radości psa. To jest coś niewymiernego, coś bezcennego.